piątek, 10 sierpnia 2012

Mysz i kot

11 komentarzy:

  1. Tylko myszki żal :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rufi i Bonzo i tak się dobrze obchodzą z gryzoniami. Przynoszą do domu się pochwalić nowymi znajomymi i po chwili przestają się nimi interesować, a myszki idą swoją drogą. Gorzej z Chrapkiem, który jest wychowany w oborach... on nie ma litości :/

      Usuń
  2. My z naszej kotki się śmiejemy, ze jest tak nieporadna, że siedzi i patrzy aż mysz sama zdechnie xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zabieram kotom myszki... :/
    Wcale to nie jest zabawne, zdjęć też nie robię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, spoko. Myszka Rufiemu była zabrana, znaczy: Rufi pogoniony, wszystkie inne koty odciągnięte ... choć i tak wątpię w powodzenie tych akcji ratunkowych :/

      Usuń
  4. Niestety, taka kocia natura. Od czasu do czasu ofiary w myszkach, żabkach muszą być

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, tak... im dłuższa zabawa, tym lepsza... Dzisiaj chodziłam po ogrodzie i zbierałam kocie trofea.

    Raz zawołałam wszystkie do domu na kolację, a Hebanowa przyniosła sobie fastfood ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja bym nie mogła patrzeć jak kot tak rozszarpuje takie biedactwo

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż, żal patrzeć. Sama mam myszkę :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Super zdjęcia! :)
    A komentarzy nie rozumiem, znaczy rozumiem, że myszka biedna, ale przecież to koty, nie można im wytłumaczyć, że "biedna myszka, nie poluj". ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak moje koty kiedyś były wychodzące, to toczyłam z Bastusiem walki o jego zdobycze (pozostałe koty nie były łowne). Czasem sie udawało zabrać i wypuścić na wolność. Ale nie lubiłam tego, bo kot wówczas tracił nieco zaufanie do mnie. Dwa razy przyniósł prawie dorosłego zająca. Powtarzam to wszędzie - mam marzenie o domu z ogrodem i ogromnej wolierze. Kot bezpieczny i większość jego ofiar też.
    Piękne zdjęcia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń